wtorek, 19 stycznia 2016

Co można zrobić mając 300 tys złotych - propozycja Lion's bank


Jednym z najczęściej zadawanych pytań na blogach jest co zrobić z większą ilością gotówki. Dziś gdy lokaty szorują po dnie jest to pytanie bardziej naglące niż kiedykolwiek dotąd. 

W moim przypadku rozdysponowanie takiej kwoty jest bardzo trudnym pytaniem. Podział na inwestycje zajmuje zwykle od kilka miesięcy do kilku lat ze starannym dobieraniem okazji jakie oferuje rynek, a które opisuję na PP3. 

Tymczasem ludzie wolą wszystko rozdysponować za jednym zamachem i taką propozycję omawiam dziś na PP3. Takie podejście jest bardzo łakomym kąskiem dla doradców, którzy mają przygotowany materiał na taką ewentualność. Czy jest on korzystny dla klienta? 

Gdy chodziłem na spotkania z doradcami w 2012 roku spotykałem się z dość dużą nachalnością. W kolejnych latach muszę przyznać, że nachalności już nie było, doradcy oferowali tylko to po co przychodziłem, czyli po zwykłe lokaty. Można więc było uznać, że nareszcie doradcy zrozumieli, że istnieje lepsza, bardziej uczciwa droga do klienta.

Ale najnowsza relacja czytelnika sprawia, że znów zaczynam mieć wątpliwości co do dobrych intencji doradcy. Niżej znajdziecie propozycję rozdysponowania portfela dla kwoty 300 tys. złotych wraz z tym jak to odbiera klient.

Propozycja portfela o którym wczoraj rozmawialiśmy polegała na podziale środków pomiędzy lokatę rentierską, lokatę terminową oraz rachunek bankowy wraz z rachunkiem oszczędnościowym:
·         200 000 zł w lokatę z wypłatą 20% kapitału rocznie
·         70 000 zł w lokatę terminową z wynegocjowanym oprocentowaniem
·         Rachunek oszczędnościowy w Lions Bank z oprocentowaniem nawet do 2.7%
·         Karta kredytowa Lion's Bank Master Key World Elite MasterCard 

Pozwoli Pan, że w kilku słowach przypomnę zasady działania lokaty rentierskiej. Jest to rozwiązanie odpowiednie dla osób, które nie chcą szukać co 3, 6 lub 12 miesięcy nowej lokaty.
Lokata skierowana jest dla osób, które cenią sobie rozwiązanie bezobsługowe przy jednoczesnym bezpieczeństwie, gwarancji kapitału jak i BFG. Oprocentowanie w tym rozwiązaniu jest zmienne i historycznie zarabiało na poziomie ok 4% - 4,5% rocznie.
Jednorazowo lokujemy kapitał natomiast każdego roku uwalniamy Panu 20% Pańskiego kapitału wraz z odsetkami.

Przykład dla kapitału 200 000 zł

Dość nietypowa forma działania "lokaty" rentierskiej czyli struktury

Chciałem również podkreślić, że możemy cześć środków ulokować na lokacie rentierskiej a pozostałą cześć w lokacie bankowej 70 000 zł z wynegocjowanym oprocentowaniem.

Typowa lokata wabik dla produktu łączonego

Dodatkowo tak jak wspomniałem aby zachowali Państwo płynność finansową na wypadek potrzeby zakupu mieszkania możemy otworzyć Pan kartę kredytową z limitem 100 000 zł, gdzie ma Pan ponad 60 dni bez odsetkowej spłaty.

Jak widać, pomysł na moje 300 tys jest taki: 
  • 30 tys zostawiam na bieżącym oszczędnościowym, (ew. na tym koncie uruchomionym w Lions z oprocentowaniem 2,7%), 
  • 70 tys wkładam na lokatę w Lions, 
  • 200 tys na lokatę rentierską.
Opłatę wskazał mi doradca jedną - 5% administracyjna, jak rozumiem odjęta od razu, czyli 10 tys i "pracuje" 190 tys. Oczywiście nie ma żadnej gwarancji, że zysk będzie, jak to w takim produkcie, ale tak to jest - jeżeli będzie połowa historycznych zysków, to będzie to 2%, to będzie to gorzej niż zysk ze zwykłej lokaty rocznej np w tym samym Lions banku (2,7%) i stracę, jak będzie pow 3% - zyskam :)


Kilka słów komentarza: 
Przede wszystkim niepokojące jest przedstawianie struktury jako lokaty rentierskiej. To pewnie celowy zabieg marketingowy, struktury bowiem nie są dobrze postrzegane przez ludzi nieco bardziej zaznajomionymi z finansami. A struktura to produkt obarczony ryzykiem, tym bardziej, że z góry pobierana jest tutaj opłata administracyjna.

Nie jest jasne jak funkcjonuje ta opłata. Czytelnik jest zdania, że pobierana jest z góry i w najlepszym możliwym przypadku czyli przy 5% wyniesie ona 10.000 zł. Czyli na start pracuje 190.000 zł. A mimo to możemy wypłacać 5 razy po 40.000 zł. Pytanie: jak to jest możliwe?

Druga sprawa: doradca wskazuje tylko jedną opłatę. Owszem druga opłata jest akurat w tym przypadku pominięta ze względu na bardzo dużą kwotę inwestycji (patrz dzisiejszy artykuł na PP3). Doradca dodatkowo milcząco zakłada, że klient nie zerwie umowy, wtedy bowiem dochodzi opłata manipulacyjna. Jest to jednak opłata warunkowa, więc ok, można ją pominąć, chociaż doradca powinien poinformować klienta o tym.

Trzecia sprawa, to fakt nieszczęsnego powoływania się na historyczne zyski. Było, minęło. Koniec kropka. Należy jednak pamiętać, że finanse to nie fazy księżyca, rynek to nie pory roku, powtarzające się z przewidywalną z góry regularnością. Rynek ostatnich lat to przede wszystkim złowieszcze Quantitative Easing, które ze Stanów przeszło do Europy. 

Bezmyślne drukowanie pieniądza, pompowanie gigantycznej bańki ma miejsce już od wielu lat. Nikt nie wie jakie będą tego skutki, nie ma jednak raczej wątpliwości, że skutki będą bardzo mało ciekawe. I jest bardzo prawdopodobne, że odczują to ludzie, którzy pakują się w produkty wieloletnie.


Karta kredytowa - wymóg płatności na 100.000 zł
Czwarta sprawa to fakt oferowania karty kredytowej. To już uważam za chwyt poniżej pasa. Owszem karta kredytowa to dobry produkt, ale tylko jeśli wiemy jak go używać i czego się po niej spodziewać. Taką jest np. oferta opisana w artykule na FpG, kartę Citi Simplicity można brać w ciemno, bo to darmowy, superprodukt z bonusem w postaci smartfonu lub tabletu, przy spełnieniu banalnych warunków.

Malutka jedynka odsyła do zapisu o opłacie rocznej w wysokości pięciu tysięcy złotych

Tymczasem karta oferowana przez Lion's wcale nie jest darmowa. Opłata za kartę wynosi... 5000 zł (słownie: pięć tysięcy złotych). Klient może być zwolniony z tej horrendalnej opłaty, pod warunkiem że wykona w ciągu roku transakcji na kwotę... bagatela 100.000 zł (słownie: sto tysięcy złotych).

Dla zainteresowanych zostawiam link do całej tabeli opłat i prowizji dla karty kredytowej. Rozumiem, że to oferta dla bogaczy, nie liczącymi się z kosztami życia, dla których wydanie stu tysięcy w ciągu jednego roku to żaden problem. Są tacy ludzie i pewnie korzystają z takich kart.

Ale oferować taką zabójczą kartę osobie, która zakłada po prostu najzwyklejszą w świecie lokatę z myślą o lepszym zysku od standardowych lokat? Mało tego, oferować superdrogą kartę kredytową jako sposób na potrzeby zakupu mieszkania?

Czy powyższa oferta proponowana przez doradców jest waszym zdaniem godna uwagi? Zwracanie co roku 40.000 zł jest fajnym pomysłem, nie powinno się jednak tego nazywać lokatą rentierską. W końcu bardziej przypomina to zwracanie darmowego kredytu, z tą różnicą, że za jego przyznanie to nie bank płaci prowizję, lecz udzielający kredytu.

9 komentarzy:

  1. wkleję tu komentarz z PP3, gdzie propozycja jest szerzej opisana.
    Ponieważ mnie dotyczy opisana oferta, wyjaśnię kilka kwestii, licząc na znalezienie wśród dyskutantów "adwokata diabła", czyli poznanie argumentów na nie:
    1. jak rozumiem odjęcie opłaty adm. od zysku: skoro lokata/struktura gwarantuje zwrot wpłaconej kwoty 200 tys (5 lat po 40 tys.), to, aby bank nie stracił tego, co pobrał od razu, musi ową opłatę wypracować w ciągu tych 5 lat. Czyli bank z 200 tys pobiera od razu 10 tys i w pierwszym roku "pracuje" 190 tys, które, co roku pomniejszane o 40 tys finalnie muszą minimalnie te 10 tys. "odrobić". Nie ukrywam, że po kiepskich doświadczeniach z ostatnich lat ze strukturami tylko gwarancja kapitału spowodowała rozważanie tej oferty - może zarobię, może nie, ale nie stracę.
    2.Co do przedziału 5-8% doradca podaje, że to zależy od momentu wchodzenia w program - postaram się uzyskać konkretną odpowiedź od doradcy, ile to będzie przy wejściu np 29 stycznia.
    3.Jeżeli chodzi o długi horyzont - zakładam, że jest to kapitał na dokładanie do emerytury i te 40 tys rocznie spełnia to oczekiwanie (mam jeszcze 70 tys na lokacie i 30 tys dostępne "od ręki" na oszczędnościowym w ROR), konieczność dostępu do całej kwoty wiązałaby się z jakimś kataklizmem, którego w ramach pozytywnego myślenia nie zakładam.
    4. Karta kredytowa mnie nie interesowała, w trakcie rozmowy z doradcą wspomniałem, że zamierzam sprzedać dom i kupić mieszkanie, może się okazać, że np muszę szybko zadatkować atrakcyjny apartament czekając na spłynięcie środków ze sprzedaży domu - stąd ta propozycja "na wszelki wypadek", bez kosztowo przez prawie 60 dni. O opłacie 5 tys za kartę doradca nie wspomniał - może założył, że dokonam właśnie w tej sytuacji płatności 100 tys i karta będzie bez opłat, ale się dopytam dla porządku.
    5. Oprocentowanie lokat spada i na razie wg mnie ta tendencja się utrzyma. Ale może faktycznie lepiej założyć np roczną lokatę z oprocentowaniem >2% niż wierzyć w utrzymanie się historycznych wyników na poziomie >4%? Co sądzą bardziej doświadczeni gracze o dylematach emeryta chcącego maksymalnie ochronić kapitał na ostatnie lata życia?

    OdpowiedzUsuń
  2. Kowalski - nie radzę. Widać, że to "oferta" żeby skroić klienta. To jest raczej sposób na pozbycie się kasy a nie na jakikolwiek zysk. Nie ma to nic wspólnego z lokatą rentierską. Przede wszystkim o czym chyba nie wspomniał Polcan ten beznadziejny produkt NIE MA GWARANCJI BFG. A poza tym jak można pakować tyle pieniędzy w coś o czym nie masz bladego pojęcia. Co to jest NXS ‘Selection’ Alternative Fund Index (kod Bloomberg: NXSRSAF IND???? Ja się pytam z czego to wytrzepali? Chyba wystrugali z banana.

    300 tys to kwota poniżej progu BFG więc możesz to wpakować do obojętnie jakiego banku czy SKOKu z gwarancją że nie stracisz kasy.

    Jeśli chcesz jak mówisz chronić kapitał to pozostają TYLKO lokaty bankowe. Na wszystkim innym jest ryzyko straty.

    FX

    OdpowiedzUsuń
  3. Kutwa opłąta wstępna 10000zł chyba ich porąbało i szukają jelenia. Panie Kowalski skoro tu zajrzałeś to zapaliła się tobie lampka ostrzegawcza i to w ostatnim momencie. Zamiast tego gó..na lepiej kup sobie waluty ryzyko mniejsze

    OdpowiedzUsuń
  4. Za 300K można kupić mieszkanie i w miarę spokojnie żyć z wynajmu ze stopą zwrotu na poziomie 5-10% (w zależności od miasta i lokalizacji). Do tego, nieruchomość (oczywiście w DOBREJ LOKALIZACJI) nie traci jako taka na wartości i de facto ma wartość wpłaconych za nią środków. Zatem zysk jest pewny, a kapitał chroniony. Tylko nie kontrujcie mnie spadającymi cenami slamsów na obrzeżach miast. Mówię tu o mieszkaniu w NAPRAWDĘ DOBREJ LOKALIZACJI (np. nieopodal ośrodków akademickich lub centów większych miast, gdzie można "obracać" lokal na zasadzie motelu na jeden lub kilka nocy dla zagranicznych gości). Wiadomo, że trzeba włożyć to trochę wysiłku, ale ... "łatwe zyski za nicnierobienie", to raczej motto każdego cwanego bankowego lisa, czyhającego na jelenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  5. Te 300 tys to część ze sprzedaży właśnie mieszkania, które dotychczas wynajmowałem. Mieszkanie w dobrej lokalizacji (Wawa Muranów 50m2, 2 pok), ale do tego biznesu trzeba mieć bezwzględna osobowość, a ja lubię ludzi i raczej im ufam. mieszkanie wynajmowałem notarialnie, z opłacaniem podatku, za rozsądna cenę (wyremontowane, nieźle urządzone za < 1,8 tys + media), nie wpadałem co chwila z kontrolą, rozumiałem, że czasem płatność się opóźnia, bo tak wyszło... Efekt - akt not. chronił co prawda przed "zalegającym" najemcą, ale mniej więcej po roku nagle brak opłat, po 3 mies. (czynsz ja opłacać muszę) i wyprowadzce sprzątanie, lekki remont, brak możliwości wyegzekwowania kwot za niedopłaty mediów (chyba, ze w sądzie, ale szkoda mi czasu i nerwów), nowy najemca, akt not. i czekanie, jak będzie tym razem. Młodzi ludzie to brak odpowiedzialności i stabilizacji finansowej, młode małżeństwo z dzieckiem to demolka i większy remont. Takie problemy ma wielu moich znajomych wynajmujących mieszkania. Bez zmiany regulacji prawnych lepiej chroniących właściciela i zmiany mentalności (bo przecież właściciel mieszkania to krwiopijca, którego bez wątpliwości moralnych można dymać) albo gdy nie ma się ekskluzywnego apartamentu, który warto oddać w zarząd firmie, ten biznes, jak dla mnie, jest zbyt stresujący. po komentarzach zbieżnych z moimi wątpliwościami zdecyduję się zapewne na lokaty - część długoterminowe, część na krótsze terminy, by mieć w miarę bieżący dostęp do kasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto ma miękkie serce musie mieć twarde "4 litery". Nie chcę Cię pouczać, lecz, wydaje mi się, że nie do końca właściwie podszedłeś do sprawy. Czy właściwie wytypowałeś sobie klienta do wynajmu tego lokalu? Czy skonfrontowałeś ich oczekiwania co do dzielnicy, odległości do uczelni/pracy, dostępności pożądanych usług w okolicy itd. W jaką grupę społeczną "celowałeś" - studentów pobliskiej uczelni, rodzinę z dzieckiem, dorywczego najemcę, pracoholika z biurowca naprzeciwko czy np. umowę z nieopodal mieszczącą się firmą na zasadzie pokoi gościnnych dla jej pracowników itd. itp. Względem tych klientów należało oszacować ryzyko i odpowiednio cenę za usługę najmu. Również relatywnie wysoka kaucja (np. 1-2-3 czynsze) odcina osoby nieodpowiedzialne i niedbałe. Samo podpisanie aktu notarialnego tak naprawdę niewiele załatwia. Owszem, eliminuje część problemów, natomiast mądrze skonstruowany poziom zabezpieczenia finansowego zasadniczo reguluje sprawę. Odnoszę wrażenie, że mieszkanie dostałeś w spadku i niezbyt (wybacz za szczerość) rozważnie potraktowałeś to dobrodziejstwo. Gdyby miał cel (zakup lokalu pod wynajem) i musiałbyś zdobyć/zarobić na niego środki, wówczas do wartości i zarządzania takim majątkiem zapewne podszedłbyś inaczej. Aczkolwiek to są tylko moje przypuszczenia. :)

      Usuń
  6. Bardzo nie lubię, gdy doradcy są nachalni. Wydzwaniają, piszą, umawiają na spotkania, aby do nich przyjść i wysłuchać ich półtoragodzinnego wywodu na tematu danego "cudownego" produktu, kiedy jestem pewna, że z niego nie skorzystam, bo go nie rozumiem. Jeśli sama nie umiem zająć się moimi środkami, to nikt tego za mnie lepiej nie zrobi. Smutne to, że traktują tak swoich klientów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiem, że temat był poruszany pół roku temu, ale w trzech zdaniach doprecyzuję kilka szczegółów.
    1. Opłata za prowadzenie karty kredytowej jest zawsze negocjowana indywidualnie z Klientem pod decyzji kredytowej i przy spełnieniu wymogów dotyczących posiadanych oszczędności w Banku.
    2. Słowo lokata jest użyte celowo, ponieważ całość środków opakowana jest w depozyt bankowy.
    3. Ww. Propozycja objęta jest w całości Bankowym Funduszem Gwarancyjnym ze 100% gwarancją kapitału, ponieważ wymieniona kwota zwalniała Klienta w tamtym momencie z opłaty wstępnej.
    4. Wymieniona opłata administracyjna to nic innego jak koszt nabycia opcji na indeks i niewiele ma wspólnego z kosztem ponoszonym przez Klienta. Nie będę się tutaj rozpisywał na temat budowy struktur, ale każda tego typu inwestycja składa się z opcji i części np. depozytowej, która odpowiada za gwarancję. Warto o tym poczytać.
    4. Biorąc pod uwagę wszystkie koszty, naprawy, miesiące bez najmu to na ten moment ciężko oczekiwać rentowności z wynajmu mieszkania na poziomie 5-10%.

    Nie wiem kto przygotowywał tą propozycję, ale przyznam, że wygląda ciekawie.

    Pozdrawiam,
    Bankier LB

    OdpowiedzUsuń